Długopis kontra klawiatura

Kiedy ostatni raz coś napisałeś? Naprawdę coś napisałeś – przyłożyłeś długopis do papieru. Poczułeś jego ciężar, zapach tuszu, fakturę kartki i zacząłeś kreślić kolejne litery. Czy to była lista zakupów, szybka notatka czy coś dłuższego? Zresztą pewnie te wszystkie zapiski robisz w telefonie. Pisanie na klawiaturze laptopa czy smartfonu jest szybkie i wygodne. Jednak ręczne pisanie to najtańszy, najłatwiejszy i najlepszy trening dla mózgu, jaki możesz sobie zafundować.

Ręczne pisanie angażuje mózg, a konkretnie aktywizuje korę czołową – obszar odpowiedzialny za pamięć i przyswajanie nowych informacji. Im sprawniej notujesz uderzając opuszkami palców w klawiaturę swojego laptopa, tym mniej angażujesz w to swój mózg i tym płytsze jest przetwarzanie informacji, które zapisujesz w ten sposób. Badania (1) pokazują, że krótkie wypracowania uczniów napisane na papierze są bardziej kreatywne, a użyte w nich słownictwo bogatsze, niż u uczniów piszących na klawiaturze. Dlatego, jeśli cierpisz na blokadę twórczą przy pisaniu swojej magisterki, oferty sprzedażowej czy nowego artykułu na swoją stronę zastanów się, czy nie wyłączyć święcący prostokąt i wrócić do analogowego długopisu i kartki.  

Słuchałam ostatnio interesującego, anglojęzycznego podcastu o korzyściach z korzystania z analogowych narzędzi w zdigitalizowanym świecie (link do podcastu). Jocelyn Glei rozmawia w nim z artystą i pisarzem Austinem Kleonem — polecam przesłuchać, np. puszczając sobie w tle do sprzątania, gotowania czy jazdy tramwajem. Ja w ten sposób przesłuchałam już wiele podcastów :)

Photo by Glenn Carstens-Peters on Unsplash

Zauważyłam, że jeśli sobie coś zapiszę, to później lepiej to pamiętam. Często mam problem z nazwiskami, więc jak chcę jakieś zapamiętać, to często biorę serwetkę, ołówek, cokolwiek, co mam pod ręką i zapisuję. Od razu wtedy też ćwiczę poprawną pisownię danego nazwiska, zwłaszcza jak jest zagraniczne. Podobnie, gdy czytam ciekawy artykuł czy książkę – lubię sobie zapisywać na boku zdania, które mi się spodobały i kluczowe hasła. To mi wystarcza, żeby lepiej zapamiętać.

Na poparcie mojego, osobistego doświadczenia są oczywiście badania (2). Studenci piszący na laptopach zrobili obszerniejsze i bardziej szczegółowe notatki z wykładów… ale to studentom piszącym ręcznie łatwiej było odtworzyć myśl przewodnią wykładu i wyciągnąć najważniejsze wnioski. Jak to wytłumaczyć? Piszący ręcznie zmuszeni byli na bieżąco myśleć o tym, co słyszą, analizować informacje i notować tylko najważniejsze treści. Dzięki temu lepiej je zrozumieli i lepiej zapisały się one w ich pamięci.

Przez to, że pisanie ręczne wymaga od Ciebie zwolnienia i „bycia tu i teraz”, to aktywizuje podobne regiony mózgu jak medytacja. Uważne pisanie może wesprzeć Twoją pamięć i kreatywność – to już wiesz, ale może też pomóc Ci się zrelaksować. Wyrażanie emocji poprzez pisanie może obniżyć poziom lęku oraz stresu. Co więcej, takie emocjonalne pisanie może przyśpieszyć powrót do zdrowia, a nawet proces gojenia się ran (3)!

Myślę, że to jest czas, żeby wrócić do pisania pamiętnika, albo chociaż założyć notes. Nic dziwnego, że wybuchła teraz moda na prowadzenie różnego rodzaju kalendarzy i notesów do organizowania codzienności. Sama prowadzę od jakiegoś czasu taki bullet journal i pomaga mi on zapanować nad moimi przeżyciami, myślami i planami odnośnie teraźniejszości i przyszłości. To jednak jest chyba temat na odrębny post do opublikowania… tylko muszę zapisać ten pomysł w moim notesie :) [Edytowane: post napisany Organizacja codzienności w notesie]

Photo by Thought Catalog on Unsplash

W poprzednim poście zachęcałam Cię do zapisania swoich postanowień noworocznych. Zrobiłeś to? Czy tylko sobie pomyślałeś o tym, co fajnego mógłbyś zrobić w tym roku?

Zapisywanie swoich celów znacząco zwiększa szansę na ich realizację. Badania przeprowadzone na Dominican University of California (4) to potwierdzają. Zostało do nich zrekrutowanych 267 uczestników w wieku od 23 do 72 lat, pochodzili oni z różnych krajów i byli przedstawicielami różnych zawodów. Badani zostali losowo przydzieleni do 5 różnych grup.

W pierwszej grupie osoby nie zapisywały swoich celów — miały tylko pomyśleć o tym, co chciałaby osiągnąć w najbliższym czasie. A następnie ocenić stopień trudności, znaczenie, posiadane umiejętności i zasoby, swoje zaangażowanie i motywacje oraz dotychczasowe doświadczenia związane z realizacją tego celu. Pozostałe grupy zapisywały co chcą osiągnąć.

Po czterech tygodniach uczestniczy ocenili swoje postępy i stopień, w jakim udało im się osiągnąć swoje cele. Wyniki wskazują jednoznacznie, że osoby, które zapisały swoje cele wypadły znacząco lepiej od tych, którzy ich nie zapisali. Najlepiej jednak wypadła grupa, która nie tylko zapisała co chce osiągnąć, ale również zobowiązała się przed przyjacielem, że to osiągnie i wysyłała mu cotygodniową relację z robionych postępów.

Dlatego zapytam jeszcze raz – czy zapisałeś już swoje cele? Powiedziałeś komuś o swoich planach?

Przytoczone przeze mnie badania są wsparciem dla technik używanych podczas coachingu. Coach pomaga odkryć klientowi czego on tak naprawdę chce, nazwać to, poznać swoją motywację i możliwości realizacji swoich dążeń. Następnie klient planuje poszczególne działania i podejmuje zobowiązanie a coach towarzyszy mu w trakcie robienia postępów. Przygotowałam specjalne arkusze z pytaniami, które można usłyszeć na sesji coachingowej. Arkusze możesz pobrać za darmo, wydrukować i w wolnych miejscach zapisać swoje odpowiedzi. Bo, jak już wiesz – mózg lubi pisać (ręcznie).

Pobierz darmowy pdf z arkuszami do wyznaczania celów na 2018.

* wymagane
darmowy pdf do pobrania coaching